|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ABOUT FASHION
FASHION BLOGS
FASHION MAGAZINES
INTERNATIONAL FASHION BLOGS
STREET FASHION
Tagi
|
fashion. trends. style. make-up. and boho...
Wpisy z tagiem: Melissa
poniedziałek, 26 września 2011
"Plastic Dreams". Tak nazywa się magazyn Melissy. Pierwsze trzy numery pojawiły się tylko w Brazylii. Kolejne dwa są już dostępne na całym świecie. Motywem przewodnim piątego (najnowszego) numeru z okładką, z której spogląda genialna Vivienne Westwood jest czas. Jego kod. Erika Palomino, która dowodzi magazynem pisze "Oto jest czas. Teraz jest czas. Pospiesz się. Wczoraj. Dziś. Jutro. Nigdy. Zawsze. Na wieki. Przez chwilę. Czas jest po Twojej stronie". Pisze o tym, by zsynchronizować się z czasem, w którym żyjemy. Każdy z osobna. By wybrać, po której jesteśmy stronie. Tych, którzy muszą być pod telefonem, na facebooku czy twitterze przez cały czas, czy tych, którzy potrafią się wyłączyć, wziąć kąpiel pod wodospadem, przeczytać w spokoju książkę, skupić się na jednej rzeczy w danej chwili. Nie krytykuje, po prostu zadaje pytanie. A że wiercące dziurę w brzuchu... Tymczasem wszystko sprowadza się do tego, żeby uświadomić sobie, że podejść do czasu jest tyle, ilu jest nas. Ważne tylko, żeby umieć się nim cieszyć. Ekscytować się chwilą, życiem. Bo jak nostalgicznie dodaje Palomino "ono przemija tak szybko". Teksty w środku mądre, skłaniające do refleksji. W dodatku sesja z genialną Alice Dellal... i druga zatytułowana "Marzę o Melissie". Z niej pochodzą poniższe zdjęcia.
źródło: melissa.com PS. Z mega podziękowaniami dla Gosieńki za przytaszczenie do domu dwóch egzemplarzy "Plastic Dreams":)))
wtorek, 23 listopada 2010
Parę dni temu zostałam facebook'owym "przyjacielem" Blind Concept Store. Wiedziałam, że jak się szuka "melissek", najpierw trafia się tam ale myślałam, że bardziej w realu, na Mokotowską. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby spytać tak na forum czy są albo kiedy będą żółte 39 z sercami. Wśród przyjaciół sklepu trwa debata, wymiana informacji. Trwają poszukiwania. Kauczukowe buty trzeba mieć i tyle. Na początku były zori. Narodziły się w Japonii. Grecja pierwsza miała sandały a Japonia (od IX wieku) zori, w których stopa opierała się na dwóch paskach, łączących się między pierwszym a drugim palcem. Podeszwa była ze słomy ryżowej albo drewna. W latach 40. XX wieku brytyjczyk John Cowie wpadł na pomysł stworzenia plastikowej wersji zori. Jak pomyślał, tak zrobił. Podeszwa została unowocześniona i w sprzedaży pojawiły się pierwsze "flip-flopy". Wkrótce na mapie producentów najwygodniejszego, letniego obuwia na plażę, prym zaczęły wieść firmy z Brazylii. Ot, taka Alpargatas SA. Firmę w 1907 roku założył Juan Etchegaray i Robert Fraser ale to rok 1962 sprawił, że usłyszał o niej świat. Wtedy pojawiła się marka Havaianas, w tłumaczeniu Hawajczycy, z wzorem ryżu na podeszwach, proponująca kauczukowe i hipoalergiczne obuwie. Już w latach 70. havaianasy były kopiowane. Stąd hasło reklamowe "Havaianas-jedyne prawdziwe". Podbiły rynek. Były wszędzie. Na billboardach, w reklamach, w magazynach i na stopach najbardziej znanych brazylijczyków. W 1998 na Puchar Świata marka wypuściła najbardziej znany model z brazylijską flagą. Od 7 lat havaianasy pojawiają się w upominkowych torbach nominowanych do Oscarów. W zeszłym roku w Sao Paulo powstał Espaco Havaianas- największy na świecie sklep marki. Jak mówią jego twórcy "po prostu trzeba go zobaczyć" i ja się zgadzam. Tak samo jak z tym, że w kolekcji butów trzeba mieć chociaż jedną parę. Żeby był ten symbol kolorowego, zabawowego stylu życia. Zakładany jak u Sandry Bullock, nawet do wieczorowej sukni.
Gigantem numer 1 brazylijskiego obuwnictwa jest Grendene. Firma powstała w 1971 roku w Rio Grande do Sul. Historia jak z bajki. Zaczęło się od produkowania nakrętek do plastikowych butelek do wina. Skończyło na zostaniu największym w Brazylii producentem obuwia. Wszystko dzięki założycielom Alexandre i Pedro Grendene Bartelle, którzy jakoś tak chcieli spopularyzować brazylijską kulturę i pokazać światu, że przez to, że jest taka a nie inna, inspiracje znajdują na brazylijskich ulicach. Efekt? 5 brandów. Melissa, Grendha, Ipanema, For Kids i Rider (dla kobiet, mężczyzn i dzieci). Pierwsze żelowe buty powstały w 1979 roku. Grendene to odpowiedź na najnowsze trendy, podejście do tematu w duchu eko i rozwiązana kwestia recyclingu. Melissa. Ją zna każda fashionistka. Powstała w 1979 roku. To mix innowacyjnego wykorzystania kauczuku, gwarancji bycia eko i wkładu najbardziej utalentowanych specjalistów w tym Vivienne Westwood, Alexandre Herchcovitch, J Maskrey, Karima Rashida, Judy Blame, Campana Brothers i Zahy Hadid. Jak mówią o niej twórcy "jest niby wciąż taka sama a jednak inna". Co więcej pachnie gumą balonową. Tą samą, którą żułyśmy jako dzieci. Grozi problem z oderwaniem nosa od butów. Nie tylko więc walory wizualne ale też zapachowe.
Grendha to z kolei obuwie interpretujące tendencje w modzie dla potrzeb praktycznej, dynamicznej i pracującej kobiety. Jest niskie (zawsze) i niesamowicie wygodne. Szczególnie znane są dwa modele: POP czyli klasyczne baleriny, proste i eleganckie oraz SHOW, które lśnią i mają małą kokardkę. W końcu Ipanema. Pojawiła się w 2001 roku. Ipanema bo znana plaża Rio i ludzie (ponoć wymiatają). W dodatku ze szczytnymi celami jak ratowanie brazyliskich plemion. Na czele marki stoi Gisele Bundchen, supermodelka i ambasador UNICEF. A obuwie? Jest trendy, lekkie, zmysłowe, z mnóstwem opcji kolorystycznych. I jak pozostałe prezentuje więcej niż modę. Ma wpływ na środowisko i kwestię etyki.
Można? Można. Do kupienia: www.melissa.com.br, www.havaianas.com, www.grendhaflipflops.co.uk, www.ipanemaflipflops.co.uk |