RSS
poniedziałek, 27 września 2010

O Londynie mówi się, że szary, że pada, że mgła, klimat nie taki, aura niesprzyjająca. Właśnie tam narodziło się jednak centrum mody najbardziej off'owej i awangardowej. Chyba więc jednak z przekąsem nazywany "brytolski" klimat coś w sobie ma i sprzyja... Do Londynu trafić chcą wszyscy, którzy mówią o sobie "myślę niestereotypowo". Do miejsca, w którym tworzą Vivienne i Paul.

Vivienne Westwood jest kwintesencją brytyjskiej mody. Czegokolwiek nie dotyka, zamienia w złoto. Biega, skacze, śmieje się, wszędzie jej pełno. Energię nosi w sobie dziecka a ma 69 lat. Mody poważnej też nigdy nie tworzyła. Zawsze był punk, krata, fantazyjne printy, rozdarcia, łańcuchy, ozdoby. Jak buty to o zapachu gumy balonowej, jak biżuteria to rodem z bajki. Kolekcją na jesień-zimę nawołuje, żeby przypadkiem nie popaść w sen zimowy. Żeby naprzeciw szarudze uzbroić się w kolor i z takim orężem stawić jej czoła. Ma być wesoło, z mrugnięciem oka, z printami, kolorowymi rajstopami, kolanówkami, animowanymi nadrukami.

Vivienne westwood Style.com

Paul Smith jest już brytyjską legendą mody. Zaczął od mody męskiej. Tej uczył się w pępku męskiego krawiectwa-na londyńskiej Saville Row. W 1998 roku dołożył modę damską. Znak firmowy? Multikolorowe paski. Gdzie tylko możliwe. Za wkład w rozwój brytyjskiej mody został uhonorowany tytułem "Sir". Jego moda, zawsze tak samo młoda, energetyczna, wesoła...  Taka sama będzie tej jesieni i zimy. Znowu będą sweterki z kolorowymi nadrukami, zaznaczone paskami talie, kaszkiety, piękne botki, kobiece spódnice i sukienki.

Co nam zostaje? Z uśmiechem na twarzy wykorzystać pomysły ikon brytyjskiej mody i zainspirowac się nimi przy tworzeniu własnych jesiennych outfitów. Żeby nie dość, że aura niesprzyjająca, zimno i pada, to jeszcze na ulicach, w klubach i miejscach pracy nie było niesprzyjająco;)

Paul Smith Vogue.com

00:14, bohovictim
Link Dodaj komentarz »