RSS
środa, 18 kwietnia 2012

Gdybym miała swój brand z ciuchami dla facetów marzyłabym, żeby właśnie on został jego twarzą. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby moje projekty konkurowały z jego zapamiętywalną/ oryginalną/ niepowtarzalną urodą. Absolutnie nic. W Lacoste też nie mieli. Efekt jest taki, że po obejrzeniu serii miniwypowiedzi Brody'ego nie jestem w stanie powiedzieć co miał na sobie. Za to mogę go zacytować. Dawno nie byłam tak ciekawa jakieś kolekcji. I fajnie mi się zrobiło na samą myśl, że nowy "krokodylek" miałby wpaść do mojej szafy. Skoro w kampanii "Unconventional Chic" nosi go Brody;)

www. lacoste.com


 

 

16:28, bohovictim
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 kwietnia 2012

Nieczęsto czegokolwiek komukolwiek zazdroszczę. Jako urodzonej gadżeciarze, lubującej się w szczególności w nowościach kosmetycznych, technologicznych, modowych (i jeszcze zabawkowych), w tempie ekspresowym te wpadają przecież do rąk. Mam więc pewien komfort. Chociaż nie zawsze.

Kosmetyków jestem fanką. Zwłaszcza takich, które najpierw łapią mój wzrok, potem nie pozwalają go od siebie oderwać, wreszcie zaprzątają myśli, w końcu przekonują, że przecież skoro lubię fajne i nietuzinkowe rzeczy, to powinnam je mieć. Do tej pory w taki sposób działał na mnie Benefit. Te wszystkie "przyborniki księżniczek", perfumy w kształcie shakerów, pomadki a la kropla krwi, czterokolorowe róże do policzków i sety do zrobienia smoky eyes'ów naprawdę uzależniły mnie od siebie.

Tymczasem niedawno na stoliku w pokoju mojej współlokatorki i przyjaciółki Małgorzaty S. pojawił się pewien karton. Jak się okazało z kosmetykami. W środku były słoiczki i buteleczki opatrzone "metką" Lush. Opakowania przesiąknięte gadżeciarstwem zdobyły moje serce od razu. Potem było już tylko gorzej. Genialne i naprawdę unikatowe zapachy zaczęły unosić się po całym domu. Poza ich fantastyczną (i niesłabnącą) wonią poczułam coś jeszcze. Mowa o ukłuciu zazdrości. Gosia ma, a ja nie. Trzydziestka na liczniku stuknęła jakiś czas temu, a poczułam się jak parenaście lat temu, kiedy z zazdrością spoglądałam na szarą sportową bluzę Adidasa, którą koleżanka z klasy miała zanim ta zdążyła wylądować na mojej półce (w sumie to nigdy nie wylądowała). Patrzę więc sobie na te zabawne słoiczki i buteleczki. I tylko czasem zdarza mi się niechcący odkręcić wieczko i spróbować.

lushlushlushlushlush


00:59, bohovictim
Link Komentarze (3) »