RSS
sobota, 27 listopada 2010

Trafiłam ostatnio po raz pierwszy w życiu (żaden to wstyd, bo w Warszawie mieszkam od 5 miesięcy) do słynnej Promenady. Stamtąd pochodzi moje najnowsze odkrycie i nowa miłość od pierwszego wejrzenia. Tom's Company.

tom's company

"Firma Toma" powstała w 1988 roku. Założyli ją Tom Hoffmann i Arno Muller. Cel: tworzenie elementów wyposażenia wnętrz, ozdób, akcesoriów w wibrujących kolorach. Tak nasyconych, żywych i intensywnych, że nie sposób przejść obojętnie. W dodatku formy. Na przykład stolik, którego nogi mają buty z obcasami w graficzny wzór jak u Alaina Mikli albo szafka pokryta słonecznymi malunkami czy kucharz około metrowej wysokości w wykonanym z materiału fartuchu. Trudno się nie uśmiechać wpadając na kawę do domu, w którym czuć rękę Toma Hoffmanna. Może na jesienną aurę warto zwrócić uwagę na jakiś gadżet made by Tom's Company. Będzie trochę raźniej.

tom's company

zdjęcia: www.tomscompany.com

12:24, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 listopada 2010

Parę dni temu zostałam facebook'owym "przyjacielem" Blind Concept Store. Wiedziałam, że jak się szuka "melissek", najpierw trafia się tam ale myślałam, że bardziej w realu, na Mokotowską. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby spytać tak na forum czy są albo kiedy będą żółte 39 z sercami. Wśród przyjaciół sklepu trwa debata, wymiana informacji. Trwają poszukiwania. Kauczukowe buty trzeba mieć i tyle.

Na początku były zori. Narodziły się w Japonii. Grecja pierwsza miała sandały a Japonia (od IX wieku) zori, w których stopa opierała się na dwóch paskach, łączących się między pierwszym a drugim palcem. Podeszwa była ze słomy ryżowej albo drewna. W latach 40. XX wieku brytyjczyk John Cowie wpadł na pomysł stworzenia plastikowej wersji zori. Jak pomyślał, tak zrobił. Podeszwa została unowocześniona i w sprzedaży pojawiły się pierwsze "flip-flopy". Wkrótce na mapie producentów najwygodniejszego, letniego obuwia na plażę, prym zaczęły wieść firmy z Brazylii. Ot, taka Alpargatas SA. Firmę w 1907 roku założył Juan Etchegaray i Robert Fraser ale to rok 1962 sprawił, że usłyszał o niej świat. Wtedy pojawiła się marka Havaianas, w tłumaczeniu Hawajczycy, z wzorem ryżu na podeszwach, proponująca kauczukowe i hipoalergiczne obuwie. Już w latach 70. havaianasy były kopiowane. Stąd hasło reklamowe "Havaianas-jedyne prawdziwe". Podbiły rynek. Były wszędzie. Na billboardach, w reklamach, w magazynach i na stopach najbardziej znanych brazylijczyków. W 1998 na Puchar Świata marka wypuściła najbardziej znany model z brazylijską flagą. Od 7 lat havaianasy pojawiają się w upominkowych torbach nominowanych do Oscarów. W zeszłym roku w Sao Paulo powstał Espaco Havaianas- największy na świecie sklep marki. Jak mówią jego twórcy "po prostu trzeba go zobaczyć" i ja się zgadzam. Tak samo jak z tym, że w kolekcji butów trzeba mieć chociaż jedną parę. Żeby był ten symbol kolorowego, zabawowego stylu życia. Zakładany jak u Sandry Bullock, nawet do wieczorowej sukni.

havaianas

Gigantem numer 1 brazylijskiego obuwnictwa jest Grendene. Firma powstała w 1971 roku w Rio Grande do Sul. Historia jak z bajki. Zaczęło się od produkowania nakrętek do plastikowych butelek do wina. Skończyło na zostaniu największym w Brazylii producentem obuwia. Wszystko dzięki założycielom Alexandre i Pedro Grendene Bartelle, którzy jakoś tak chcieli spopularyzować brazylijską kulturę i pokazać światu, że przez to, że jest taka a nie inna, inspiracje znajdują na brazylijskich ulicach. Efekt? 5 brandów. Melissa, Grendha, Ipanema, For Kids i Rider (dla kobiet, mężczyzn i dzieci). Pierwsze żelowe buty powstały w 1979 roku. Grendene to odpowiedź na najnowsze trendy, podejście do tematu w duchu eko i rozwiązana kwestia recyclingu.

Melissa. Zna ją każda fashionistka. Powstała w 1979 roku. To mix innowacyjnego wykorzystania kauczuku, gwarancji bycia eko i wkładu najbardziej utalentowanych specjalistów w tym Vivienne Westwood, Alexandre Herchcovitch, J Maskrey, Karima Rashida, Judy Blame, Campana Brothers i Zahy Hadid. Jak mówią o niej twórcy "jest niby wciąż taka sama a jednak inna". Co więcej pachnie gumą balonową. Tą samą, którą żułyśmy jako dzieci. Grozi problem z oderwaniem nosa od butów. Nie tylko więc walory wizualne ale też zapachowe.

melissa

Grendha to z kolei obuwie interpretujące tendencje w modzie dla potrzeb praktycznej, dynamicznej i pracującej kobiety. Jest niskie (zawsze) i niesamowicie wygodne. Szczególnie znane są dwa modele: POP czyli klasyczne baleriny, proste i eleganckie oraz SHOW, które lśnią i mają małą kokardkę.

W końcu Ipanema. Pojawiła się w 2001 roku. Ipanema bo znana plaża Rio i ludzie (ponoć wymiatają). W dodatku ze szczytnymi celami jak ratowanie brazyliskich plemion. Na czele marki stoi Gisele Bundchen, supermodelka i ambasador UNICEF. A obuwie? Jest trendy, lekkie, zmysłowe, z mnóstwem opcji kolorystycznych. I jak pozostałe prezentuje więcej niż modę. Ma wpływ na środowisko i kwestię etyki.

ipanema

Można? Można.

Do kupienia: www.melissa.com.br, www.havaianas.com, www.grendhaflipflops.co.uk, www.ipanemaflipflops.co.uk

19:47, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 listopada 2010

TOMMY TON

 

Tommy Ton jest moim guru. Jego blog jakandjil.com działa jak narkotyk. Po prostu trzeba tam wpadać, bywać, patrzeć na świat mody jego oczami. Oczy Tommy Tona widzą wszystko. Nic im nie umknie. Gadżet w dłoni, odblaskowy cień do oczu, powalająca klamra od paska. Ta torebka nie umknęłaby i mojej uwadze gdybym tylko:

a. miała okazję tam być,

b. miała na tyle szybki refleks, żeby wyciągnąć swojego dość sporych rozmiarów canonka i pewnie zmienić ustawienia,

c. zdążyła założyć drugie oczy, żeby wiedzieć co focę.

W każdym razie... Zabrałam się za poszukiwania najwierniejszej przyjaciółki każdej kobiety- torebki. Nie kierowałam się użytecznością, przeznaczeniem praktycznym, wygodą ani typowym dla nas "pasuje do wszystkiego". Szukałam samograjów, dla których cała reszta mogłaby być tłem.

Co znalazłam? Jak zwykle Jacobsa. Bez niego by się nie obyło. I to nie jednego. Bo i z serduchami i z Miss Marc zwaną też Ugly Doll w 3D. W dodatku z otwieranymi oczami. Na jednego Margielę też nie mogłam się zdecydować. "Papierek po cukierku" rozbraja no a sweter z półgolfem nie? W dodatku jest "niedrogi" (około 450 PLN).

Jaś Galliano zaprojektował na wesoło dżinsową torebkę a la Barbie. Ot, taki kiczowaty słodziak za jakiegoś tysiaka a Alexander McQueen kiedy jeszcze żył stworzył baga inspirowanego malarstwem Boscha za jakieś 4000 PLN. Kolorowo jak zwykle jest u Castelbajaca. Amerykański brand Mandy Coon też zafantazjował z kobiecymi torebkami. Jako towarzysza można mieć np. królika. W podobnej cenie jest torba na laptopa Yazbukey (około 1400 PLN). W końcu są kopertówki Olympii Le Tan, która dołącza do nich metkę "Made in Paris with Love". Za tą love każe sobie płacić 4000 PLN. Na koniec torebki-ogrody w wersji by Stella McCartney (w cenie 4000 PLN) i Kenzo (tańszy o jakiś 1000 PLN). I jeszcze Justine Leiber, która na łańcuszku usadowiła sowę, zebrę i jamnika. Wybieram zebrę. Tak tylko rzucam bo za 16 000 PLN nie kupię;)

MARC JACOBS BAGS

MARGIELA BAGS

GALLIANO BAG

CASTELBAJAC BAG

IT BAGS

KENZO BAG

LEIBER GAB

Do kupienia: www.net-a-porter.com, www.neimanmarcus.com, www.colette.fr

 

 

00:03, bohovictim
Link Dodaj komentarz »