RSS
środa, 05 czerwca 2013

Jest wysoka. Ma jasne włosy i ultradługie, chude nogi. Najczęściej ubiera się w obcisłe bluzki i ołówkowe spódnice do kolan. Albo w seksowne sukienki ze sporych rozmiarów dekoltem. Nosi szpilki na horrendalnie wysokich obcasach. Maluje usta na czerwono, a oczy na niebiesko. Nazywana jest "ironicznym dziełem sztuki". Ironicznym bo od góry do dołu pokryta jest lateksem. Brytyjski I-D nazwał ją "odzwierciedleniem obsesyjnej ludzkiej powierzchowności".

Naczelnej magazynu, Holly Shackleton Pandemonia wyznała "Muszę wyrażać sama siebie. Zadając pytania o współczesną kulturę, przerabiając najbardziej aktualne mity, zmieniając wizualnie moją publiczność (lub kogokowiek, z kim wchodzę w kontakt) i kreując świadomość". Zapytana o bajki, bo przecież z nimi budzi skojarzenia, powiedziała "Lubię bajki ponieważ są organicznymi historiami dotyczącymi archetypów, które funkcjonują od tysięcy lat. Wszystkie mają podobne motywy: są macochy, podłe siostry, ciemne lasy... one wciąż funkcjonują w naszym wspólczesnym czasie, tylko w innej formie. Zamiast ciemnego lasu mamy betonową dżunglę i Internet. Nasz świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Pojęcia nie mamy dokąd zmierzamy". 

"Ironiczna" lateksowa Pandemonia ostrzy sobie pazurki na Nagrodę Turnera (przyznawaną przez Tate Britain za osiągnięcia w dziedzinie sztuk plastycznych). Środowisko mody już ją docenia, zapraszając do udziału w sesjach zdjęciowych do najbardziej znanych magazynów na świecie. Ostatnio do niemieckiego Tush Magazine.



22:22, bohovictim
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 lutego 2013

Wystawę niemieckiego fotografa Juergena Tellera, słynącego z nieretuszowania zdjęć, autora głośnych kampanii reklamowych dla Marca Jacobsa, Helmuta Langa, Comme des Garcons, Celine i Vivienne Westwood, w londyńskim Instutute of Contemporary Arts rozpoczynają nagie zdjęcia ostatniej. O okolicznościach powstania aktów legendarnej projektantki Teller mówi: "Znałem Vivienne jakieś 16, może 18 lat. Robiłem dla niej kampanie przez ostatnich pięć czy 6 lat. Od zawsze zaś byłem całkowicie pod jej wrażeniem. Podziwiałem to co robi i to jak wygląda. Uwielbiałem jej jasną skórę, rude włosy i to, że nie ma w niej zahamowań. Naprawdę zależało mi na tym, żeby zobaczyć jak wygląda nago. I nagle ona oznajmiła "Przyjdź w następną niedzielę". Zawsze kiedy jestem zdenerwowany zabieram ze sobą żonę. Tym razem poszedł z nami także Ed (syn). Miał wtedy jakieś 4,5 roku. Andreas (mąż Vivienne) i Vivienne przygotowali dla nas uroczą kolację. Po niej Ed zaczął bawić się na kanapie swoim PlayStation. Vivienne zapytała wówczas "Robimy to czy nie?". Ja byłem zbyt nieśmiały żeby zapytać. Potem się rozebrała. Wtedy Ed podszedł do mnie i powiedział "Co się tutaj dzieje? Dlaczego Vivienne jest naga?". A ja mu na to "Ponieważ chciałbym zobaczyć jak wygląda i zrobić jej zdjęcia. Poza tym myślę, że wygląda pięknie". I on wrócił do swojej gry. Chwilę później podszedł znowu i wyszeptał "Tato, tato czy mnie też możesz sfotografować nago?" Ja mu na to "Oczywiście, jak tylko skończę z Vivienne". I wtedy on oznajmił "Nie, nie. Nikomu nic nie mów. Jak wrócimy do domu". To było urocze". 

Wystawę można oglądać do 17 marca 2013.

Wypowiedź fotografa pochodzi z wywiadu z dnia 31 marca 2012 przeprowadzonego przez Tima Blanksa. Całość możecie przeczytać tutaj.


18:26, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 listopada 2012

Jeden z najsłynniejszych domów towarowych świata w bożonarodzeniowym sezonie, który dla jednych zaczyna się na poczatku grudnia, dla innych w połowie listopada, a dla jeszcze innych tuż przed świętem zmarłych, w swoich witrynach od wczoraj pokazuje film "Electric Holidays". Jego bohaterką jest Disneyowska Minnie Mouse, która w swoich fantazjach przenosi się do Paryża. Tam  spotyka największe postaci świata mody. Fotografuje ją Steven Meisel i Mario Sorrenti, macha do niej Linda Evangelista, łaskawym okiem zerka Carine Roitfeld, czesze Guido Palau, maluje Pat McGrath, wreszcie ubiera Alber Elbaz. 

Jest bajecznie i magicznie. Jak to u Disneya, gdzie od lat wszystko się może zdarzyć. I zresztą się zdarza.

www.barneys.com

12:12, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 października 2012

Dziś podczas inauguracji akademickiego roku Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu swój wykład na temat "What design can do" wygłosiła najsłynniejsza trend forecaster świata, Li Edelkoort. Poławiaczka trendów jak zwykło się ją nazywać, od ponad 30 lat zajmuje się mówieniem o tym, jaka będzie moda i design, na co ludzie zwrócą uwagę, co będze dla nich ważne, jak będzie wyglądał świat. Tej pierwszej już dawno przepowiedziała przyszłość prostą, czystą i minimalistyczną.

Prosta, czysta i minimalistyczna jest więc kolekcja Maison Martin Margiela na sezon wiosna-lato 2013. Dominują w niej subtelne beże, błękity, biel, szarość i czerń. Do bólu ascetyczne są suknie, sukienki, tuniki i spodnie. Wszystko w nich jest jak od linijki. Minimalistyczne ubrania tak w duchu sportowym jak i oficjalnym zaopatrzone są w kieszenie. Co jeszcze? Jak zwykle genialne Margielowskie czółenka. Akcesoria ograniczone do minimum (kopertówki, oprawki okularów). Fryzury "potargane przez wiatr". Ledwo widoczne makijaże. I wreszcie polski akcent na wybiegu w postaci modelki Magdy Jasek. Rudowłosą piękność nota bene możecie zobaczyć w wersji blond w najnowszej kampanii Bohoboco. Doskonała.

 

Maison Martin Margiela

zdjęcia: Vogue.com

12:19, bohovictim
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 sierpnia 2012

To i tak trafiłby do showbiznesu. Upomniałby się o niego bowiem świat mody. Daję głowę, że nie przepuściłby tak charakterystycznemu modelowi. Nawet jeśli nie dość wysokiemu. Kate Moss też się przecież udało.

Dafoe nie przepuściła ostatnio Miuccia Prada. Włoska projektantka słynie z niepodlegającego dyskusji talentu, niezawodnego nosa do tego co, jak i kiedy zaprojektować oraz intuicji, kto powinien jej kolekcje pokazywać. Męskie propozycje na sezon jesień-zima 2012/13 pokazują więc m.in. wspomniany Dafoe, Gary Oldman, Adrien Brody oraz Tim Roth i Jamie Bell. Efekt? Wyjątkowy pokaz (genialne płaszcze z szerokimi futrzanymi kołnierzami, bajeczne buty, dopasowane do ciała koszule) można oglądać, oglądać i oglądać. Podobnie jak zdjęcia z najnowszej kampanii i krótki film z backstage'u pokazujący jak było za kulisami zapewne najgłośniejszej kolekcji męskiej na nadchodzący sezon.

źródło: Prada.com


12:21, bohovictim
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 lipca 2012

Ludzie potrafią żyć poza czasem. Jakby jego upływ ich nie dotyczył. Nie toczą z nim walki. Nie wyrywają każdego dnia i nie próbują za wszelką cenę zatrzymać młodości. Nie poddają się funkcjonującemu przekonaniu, że tylko co młode jest piękne. Co dojrzałe jest jeszcze piękniejsze.

Evana McGregora wielbię za to jakie role wybiera, jak wygląda, jaką jest osobą. I jeszcze za motocyklową podróż, książkę oraz mówienie bez bicia, że sam siebie lubi. Z tych wszystkich powodów jest jednym z najbardziej pożądanych facetów na ziemi, ale przyznam szczerze, że kiedy w "Debiutantach" postawiono go obok 83-letniego Christophera Plummera, to oglądanie tego drugiego sprawiało mi prawdziwą frajdę.

Dojrzałość ma w sobie coś fascynującego. Spojrzeć wystarczy na Urszulę Dudziak. Jak kilka miesięcy temu wyznała w Exklusivie "Czekałam 68 lat, żeby tak dobrze wyglądać". Spojrzeć wystarczy też na Keitha Richardsa, legendarnego gitarzystę The Rolling Stones. Zwłaszcza w najnowszym Vogue'u. Genialna sesja autorstwa Bruce'a Webbera przenosi nas w klimat rajskich wysp Turks i Caicos niedaleko Haiti. On i Patti Hansen w otoczeniu jego dzieci, ich dzieci i wnuków. Metryka nie istnieje. Nie dam sobie wmówić.

Vogue.com

www.vogue.com

10:30, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2012

"Just as man lives and grows old, so too does fabric live and age. When fabric is left to age for a year or two, it naturally contracts, and at this point it reveals its charm. The threads have a life of their own; they pass through the seasons and mature. It is only through this process that the true appeal of the fabric is revealed" Y. Yamamoto (2010)

00:00, bohovictim
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 lipca 2012

23 lata temu niemiecki reżyser Wim Wenders (twórca takich filmowych smaczków jak "Pina" czy "Buena Vista Social Club") nakręcił film "Notebook on Cities and Clothes". Zabrał się do niego bez przekonania. Moda nie wydawała mu się bowiem na tyle istotna, by tworzyć o niej filmowy dokument. Aż do momentu, w którym poznał bohatera swojej historii. Yohji Yamamoto sprawił, że Wenders zmienił swój sposób patrzenia na tę dziedzinę sztuki.

Efekty niezwykłej współpracy zobaczyłam w Muzeum Designu w Holon. Poza nimi zaś ponad 80 genialnych outfitów projektanta. Naprawdę genialnych. I w genialny sposób zaprezentowanych. Zresztą, patrzcie sami. Część pierwsza, voila:)

i film do zobaczenia tutaj

17:54, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lipca 2012

Moja przyjaciółka Pati powiedziałaby, że "Tel Aviv daje radę". W rzeczy samej. Na wielu płaszczyznach. Zaspokaja potrzeby fanów biernego i aktywnego wypoczynku (równie dobrze leży się tu plackiem na plaży, zażywa kąpieli, czasem z odrobiną adrenaliny spowodowaną obecnością meduz, biega promenadą, jeździ na rowerze, spaceruje itd), nocnego życia (klubów wysokich lotów tu pod dostatkiem), owocowych soków, lodów i humusu, wreszcie dobrego designu (tutejsza atchitektura naprawdę robi wrażenie, a z Centrum Bauhausu w sercu miasta wyjść niełatwo) i mody.

Z tą ostatnią w najbardziej kosmopolitycznym mieście Bliskiego Wschodu naprawdę nie ma żartów. Rozwija się na całego. W butikach izraelskich projektantów ciuchy i biżuteria zachwycają. Odważne są ich kolory. Często neonowe, rzucające się w oczy. Nieszablonowe są ich formy. Dlatego tak trudbo oderwać od nich wzrok. Dowodem numer 1 niech będzie biżuteria izraelskiej projektantki Liat Ginzburg. Dla jej fantazji nie ma granic. W projektach Ginzburg jest bowiem tylko miejsce na najbardziej nieprzewidywalne rozwiązania. Te zaś jak powiedziałaby Pati "dają radę". I to jak.


zdjęcia: archiwum własne, www.liantginzburg.com

22:36, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012

Gdybym miała swój brand z ciuchami dla facetów marzyłabym, żeby właśnie on został jego twarzą. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby moje projekty konkurowały z jego zapamiętywalną/ oryginalną/ niepowtarzalną urodą. Absolutnie nic. W Lacoste też nie mieli. Efekt jest taki, że po obejrzeniu serii miniwypowiedzi Brody'ego nie jestem w stanie powiedzieć co miał na sobie. Za to mogę go zacytować. Dawno nie byłam tak ciekawa jakieś kolekcji. I fajnie mi się zrobiło na samą myśl, że nowy "krokodylek" miałby wpaść do mojej szafy. Skoro w kampanii "Unconventional Chic" nosi go Brody;)

www. lacoste.com


 

 

16:28, bohovictim
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13